Żywienie ryb:



U dyskowców brak jest tak zwanego dyformizmu płciowego, tj różnic w wyglądzie zewnętrznym samicy i samca. Jeżeli naszym celem jest dochowanie się potomstwa z posiadanych dyskowców, to musimy zakupić: albo dobraną już parę, albo co najmniej 5 - 7 młodych około 5 centymetrowej średnicy, osobników. Pierwszy sposób jest dużo droższy od drugiego i nie daje możliwości obserwacji dorastania tworzenia hierarchii i dojrzewania ryb.

Do powyższych informacji muszę dodać dwie uwagi, a mianowicie:
niektórzy hodowcy, o rożnym doświadczeniu i na podstawie nielicznych przykładów, próbują określić płeć poszczególnych osobników biorąc pod uwagę różne cechy występujące z różnym nasileniem u posiadanych przez nich ryb.
Te cechy to np. ostro zakończona tylna, górna część płetwy grzbietowej - to samiec, wklęsła dolna powierzchnia pyska - to samica, wielkość ryby: samiec większy od samicy. Moim zdaniem, opartym na własnych wieloletnich obserwacjach, są to jedynie różnice, osobnicze, a nie stanowiące o tzw. dyformizmie płciowym.

W niemieckim kwartalniku "Discusbrief" przeznaczonym głównie dla fachowców, czy znawców dyskowców w opisach pod zdjęciami dorosłych osobników bardzo często podana jest płeć sfotografowanej ryby, co oznacza iż z samego tylko wyglądu nie jesteśmy w stanie określić płci tej ryby.
Płeć można określić jedynie po tzw. pokładełku, którym samica składa ziarenka ikry, a samiec wydala plemniki.
Dobrana para, to para, która dobrała się sama, lub hodowca skojarzył wcześniej rozpoznanego samca i samicę z różnych par.
Jeżeli decydujemy się zakupić ryby młode, to nie mniejsze niż 5 cm średnicy, to doradzam zakupić ryby u hodowcy ( chociaż nie zawsze jest to możliwe). Będziemy mieli wówczas prawie 100% pewności, że zakupione ryby są zdrowe. W sklepie obsługa traktuje najczęściej te ryby jak każde inny gatunek, nie zwracając uwagi na szczegóły związane z tym gatunkiem. Dla nich często, ryba ta to sztuka z ceną. Dyskowce są karmione takim samym pokarmem co inne ryby, odławiane tą samą siatką itp.
Tak traktowane dyskowce mogą zostać zainfekowane chorobami . Choroby te dla wielu gatunków nie są szkodliwe, a dla dyskowców mogą być nawet śmiertelne. Kupując wybierajmy ze stada ryby największe, najbardziej ruchliwe i żwawe, jaśniejsze niż pozostałe. Zwracajmy uwagę na wady widoczne gołym okiem, tj. boczne skrzywienie kręgosłupa, czy ubytki tzw. sztywnych promieni w płetwie odbytowej lub grzbietowej.
Przy zakupie warto zapytać o pokarm jakim aktualnie karmione są te ryby, by do stresu związanego ze zmianą środowiska nie dodawać jeszcze stresu związanego ze zmianą pokarmu.



Dyskowce to ryby mięsożerne, nie potrafią jednak go rozdrabniać, tzn. połykają go w całości. W środowisku naturalnym połykają głównie plankton, tj niewielkie organizmy pływające i unoszone w wodzie. Z moich obserwacji i przykrych doświadczeń wynika, iż chcąc uniknąć niektórych chorób należy ograniczyć karmienie wyłącznie do pokarmów „ nienaturalnych” . Moje zalecenie, to nie podawać pokarmów żywych, mrożonych czy suszonych, odławianych



w stawach czy rzekach. W środowiskach tych często żyją ryby, które mogą być źródłem zakażenia. Stąd nie polecam larw ochotki, wodzienia czy komara, ,oraz takich organizmów jak dafnia, rurecznik itp. Swoje dyskowce karmię mięsem serca wołowego czy końskiego, pokarmami suchymi dla dyskowców, a sporadycznie lanym ciastem.
Mięso serca należy dokładnie obrać z tłuszczu i błonek, zamrozić a następnie utrzeć na metalowej tarce na wiórki o wielkości nadającej się do połknięcia przez ryby.
Tak przygotowaną papkę, przepłukać na sicie wodą, by wypłukać krew, wymieszać z witaminami np. z vibovitem o smaku wanilii i dodać odrobinkę tranu.
Proporcje: około 30 – 40 dkg mięsa + 1 torebka vibovitu + kilkanaście kropli tranu. Całość po wymieszaniu formujemy w woreczku tak by łatwo można było zamrożone mięso odłamywać, i przechowujemy w zamrażalniku. Do karmienia odłamujemy potrzebną ilość, odmrażamy i bez przepłukiwania podajemy rybom.
Podana porcja mięsa powinna być zjedzona w ciągu kilkunastu minut.
Pamiętajmy, że ryby młode należy karmić częściej, niejako "na życzenie". Nie zapominajmy jednak o karmieniu pokarmem suchym, sztucznym, które mogą dłużej zalegać w akwarium nie zanieczyszczając wody.
Pokarmy granulowane lub w postaci płatków podajemy zgodnie z zaleceniem producenta.


Czosnek w leczeniu dyskowców

Akwaryści pasjonujący się dyskowcami (paletkami), i to zarówno ci, którzy utrzymują te ryby jako hobby, jak i ci, którzy prowadzą ich hodowlę, często stają przed dylematem, czy karmić swoje okazy pokarmem pozyskiwanym przez odłów ze zbiorników wodnych, czy ograniczyć się jedynie do pokarmów mięsnych i pokarmów sztucznych.




W moim wcześniejszym artykule na temat karmienia dyskowców zalecałem by dla bezpieczeństwa ryb i uniknięcia zarażenia ich np. kapilariami (robakami przewodu pokarmowego) zrezygnować z pokarmów typu: larwa ochotki, wodzienia, czy dafni, oczlika, rurecznika. Pokarmy te, nawet mrożone, mogą posiadać niezniszczone jaja pasożytów. Najczęściej też odłowione w zatrutym środowisku posiadają wiele szkodliwych substancji chemicznych
Powyższe wywody oparte na prawie dwudziestoletniej praktyce potwierdził Pan Andrzej Sieniawski w swym artykule " Żywienie dyskowców" zamieszczonym we wrześniowym numerze miesięcznika "Fauna i Flora".




Ale co zrobić, gdy mimo przestróg "udało się" nam zarazić ryby? Większość autorów różnych publikacji zaleca stosowanie środków chemicznych np. kapileksu, czy kapifosu (środek czynny to trichlorphon). środek ten podaje się , albo do wody, zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu, albo do pokarmu.
Ten drugi sposób jest bardziej radykalny, ale trudniejszy w zastosowaniu ponieważ, właściwie wszystko robimy "na oko".
Nie wiemy ile środka leczniczego podać do określonej ilości pokarmu, nie wiemy czy pokarm ma być żywy, czy mogą to być płatki, czy pokarm mięsny.
Nie wiemy również ile tak przygotowanego pokarmu powinna zjeść ryba. Piętrzą się przed nami same niewiadome i trudności.
Jest jednak rozwiązanie, jak to w życiu bywa, bardzo proste. Użyjemy bezpiecznego biologicznego środka bakteriobójczego, jakim jest czosnek. Poniżej podam sposób przygotowania pokarmu z dodatkiem czosnku. Sposób ten został podany przez Pana Terry F. Fairfielda z Aquatic Microbiologist Machesney Park - USA w kwartalniku "Diskusbrief" nr 1 z 1996 roku w tłumaczeniu von Horsta W. Kőhlera. Pokarm został zastosowany w leczeniu dyskowców wielkości 5 cm, które na podstawie obserwacji mikroskopowej kału zdiagnozowano jako zarażone kapilariami - w kale badanych ryb stwierdzono obecność jaj tego pasożyta.
30 zarażonych dyskowców podzielono na dwie grupy: kontrolną i badawczą, liczące po 15 osobników. Każda z grup utrzymywana była w identycznych warunkach środowiskowych. Grupa kontrolna była karmiona wyłącznie pokarmem mieszanym, który składał się z:
serce wołowe - 50%
jarzyny ( szpinak i groszek) - 25%
filet z flądry - 12.5%
krewetki surowe -12.5%
Grupa badawcza karmiona była tym samym pokarmem z dodatkiem czosnku, przy czym na 1 kg pokarmu dodano 1 g czosnku ( 1 mały ząbek waży ok. 2g).
Autor dodawał drobno posiekany czosnek.
W czasie cyklu doświadczalnego trwającego 30 dni wymieniono tylko jeden raz ok. 25% wody. Po tym okresie wszystkie ryby zostały uśmiercone. Ich wnętrzności badano pod mikroskopem na obecność pasożytów i jaj pasożytów.
Okazało się, że w grupie kontrolnej ( bez czosnku) jedynie 2 ryby nie posiadały ani robaków, ani jaj.
W grupie badawczej u żadnej z ryb nie stwierdzono, ani jaj, ani pasożytów. Przy okazji zauważono, że czosnek podawany rybom niszczy również pasożyty żyjące na skórze lub skrzelach ryb np. płazińce z rodzaju Gyrodactylus lub Dactylogyrus. Powyższą metodę leczenia przekazałem kilku akwarystom, którzy zastosowali ją profilaktycznie. Wszyscy stwierdzili, że już po kilku dniach podawania czosnku ryby stały się bardziej "żywe" i żwawe.
Moje spostrzeżenia. dodawanie czosnku w postaci miażdżonej, skrobanej czy ucieranej (jednorodna papka) umożliwia lepsze rozprowadzenie go w pokarmie, nie należy zwiększać ilości czosnku na określoną masę pokarmu, ponieważ może on drażniąco działać na przewód pokarmowy ryby a na pewno da to nam niepożądany efekt w postaci charakterystycznego zapachu.