|
DYSKOWCE W społeczeństwach o dużo wyższym poziomie kultury akwarystycznej niż w Polsce, paletka (dyskowiec) od dawna określana jest jako "królowa Amazonii" lub "pływający klejnot". Rzeczywiście biorąc pod uwagę różne cechy paletek np. wielość odcieni barw, spokój w zachowaniu, obyczaje godowe i opiekę nad potomstwem wreszcie niespotykany ( z nielicznymi wyjątkami ), sposób odżywiania się narybku utwierdzamy się w przekonaniu o pewnej wyjątkowości tych ryb. Wymienione cechy przyciągają uwagę i zaciekawienie obserwatorów i tak też było ze mną. Wiadomości zawarte w tym artykule pochodzą głównie z moich własnych obserwacji, ale także kierowałem się opiniami innych kolegów akwarystów.
Paletki (dyskowce) to ryby duże, czasami ponad 20 centymetrowe, o ciele bocznie spłaszczonym, podobnym do dysku (paletki). Kształt dysku podkreślają długie ( ale nie wydłużone) płetwy: grzbietowa i odbytowa, które sięgają nasady płetwy ogonowej. Płetwy brzuszne są wąskie i wydłużone. Barwy ciała nie podaję, ponieważ może ona być bardzo różna - co zależy od wyhodowanej odmiany barwnej. W większości odmian występują jednak najczęściej dwie przeważające barwy, z których jedna stanowi tło dla drugiej.
Ryby te pochodzą z rzek stanowiących dorzecze Amazonki, przy czym jeszcze obecnie odławiane są wcześniej nieznane odmiany barwne, którym nadaje się miejscowe nazwy (miast czy rzek) takie jak: Tefe, Rio Canuma, Coari. Kilkanaście lat temu mogliśmy nabyć paletki brązowe ,niebieskie, zielone i bardzo rzadko dyskowce ( ja widziałem kilka okazów tylko u jednego hodowcy). Obecnie po wielu przekrzyżowaniach i prowadzonej selekcji, którym to procesom nie oparły się również te najnowsze dzikie formy, możemy sobie zakupić paletki (dyskowce) o niespotykanych w naturze barwach.
Od wielu lat organizowane są w różnych państwach międzynarodowe mistrzostwa dyskowców, czyli konkursy, "na najładniejszą rybę" ( w ocenie jurorów i zwiedzających) w różnych kategoriach barwnych oraz w kategorii "najładniejsza ryba wystawy". I tak rodzi się moda na posiadanie konkretnej formy barwnej. Łacińska nazwa rodzajowa paletki (dyskowca) to Symphysodon . W rodzaju tym wyróżnia się dwa gatunki: Symphysodon aequifasciata ... ( z podgatunkami)
Prawdopodobnie w/w podział doprowadził do używania w Polsce dwóch polskich nazw : - paletka, dla - Symphysodon aequifasciata - dyskowiec dla - Symphysodon discus Nazewnictwo to wprowadza pewien zamęt, stąd w dalszej części będę używał jedynie nazwy "dyskowiec", tak jak to robią hodowcy w innych krajach. Jak już wspomniałem, dyskowce to ryby duże. Już ta cecha wymusza pewne zachowanie na osobach, które chcą podziwiać dorosłe okazy musimy zakupić duży zbiornik. Dla jednej pary musimy przeznaczyć co najmniej 120 litrów objętości zbiornika, przy czym od razu dodaję, że chcąc dochować się od takiej pary potomstwa w zbiorniku nie możemy trzymać żadnych innych ryb, również dyskowców. Do rozmnażania możemy zastosować tzw. zbiornik higieniczny, czyli szkło plus niezbędne urządzenia do ogrzewania, filtrowania i napowietrzania wody, choć może to być również zbiornik tzw. ozdobny.
Zbiornik W zbiorniku higienicznym, przy licznej osadzie często przerybieniu - łatwiej utrzymać czystość w porównaniu ze zbiornikiem ozdobnym, tej samej objętości i tej samej obsadzie ryb. Jeżeli decydujemy się na duży zbiornik z niewielka ilością ryb(np. 250 300 l z około 6 - 8 okazami) to załóżmy zbiornik ozdobny, który bardziej cieszy oko. Na dnie zbiornika umieścimy wówczas przemyty, kwarcowy żwir o granulacji 2 - 3 mm ( nie grubszy), w którym posadzimy różne gatunki roślin. Pewnej części z nich nie będą odpowiadały warunki życia ( np. temperatura) i zginą. Nie przejmujmy się tym i nie starajmy się na siłę posiadać te gatunki dosadzając ciągle nowe okazy. Roślinom potrzebne jest górne oświetlenie więc musimy zastosować dostępne w sklepach zoologicznych odpowiednie dla roślin świetlówki. Ponieważ dyskowce lubią również miejsca zacienione, stanowiące dla nich schronienie , część roślin lub ich liście powinny pływać na powierzchni wody dając w ten sposób cień. Takie miejsce schronienia może dawać również duży korzeń zanurzony w zbiorniku.
Z urządzeń technicznych musimy zastosować grzałkę z termostatem. Do ogrzewania, biorąc pod uwagę możliwości awarii grzałki, lepiej zastosować np. dwie grzałki po 75W, niż jedną 150W. Dla dyskowców optymalna temperatura to 29oC. Z moich obserwacji wynika, iż ryby te źle się czują i są apatyczne w temperaturze poniżej 26oC a zupełnie im nie przeszkadza temperatura 32 oC. Okresowo, w trakcie leczenia niektórych chorób, stosuje się nawet temperaturę 37oC.
Do filtrowania wody musimy zastosować wydajny filtr wewnętrzny lub zewnętrzny najlepiej o różnych wsadach (warstwach) w którym poszczególne warstwy pełnia inne role w procesie oczyszczania wody. Ponieważ filtry mogą pełnić również rolę napowietrzającą, więc przy niewielkiej obsadzie ryb w akwarium nie jest potrzebne odrębne napowietrzanie. Dochodzimy wreszcie do wody. Moja rada jest taka: niech nas pewne parametry wody - a szczególnie jej twardość - nie przyprawiają o ból głowy. Dyskowce czują się dobrze zarówno w wodzie miękkiej (kilka stopni twardości) jak i twardej (kilkanaście stopni twardości). Stosujmy wodę taką jakiej używamy na co dzień, inaczej utrzymanie parametrów wody o innych właściwościach, powtarzające się częste, częściowe wymiany preparowanej wody miękkiej, zniechęcą nas do dyskowców. Pamiętajmy jednak, że zakupione ryby hodowane w wodzie miękkiej, musimy przyzwyczaić do innej twardości i odczynu poprzez stopniową, częściowa podmianę wody, trwającą przez kilkadziesiąt minut. Odczyn wody (czyli pH) musimy utrzymać poniżej 7, najlepiej w granicach 5,5 6,5. Przy niższym pH jak i wyższym od 7, ryby staja się apatyczne i niechętnie przyjmują pokarm. Do tak urządzonego zbiornika kupujemy ryby.
Zakup i karmienie

U dyskowców brak jest tak zwanego dyformizmu płciowego, tj różnic w wyglądzie zewnętrznym samicy i samca. Jeżeli naszym celem jest dochowanie się potomstwa z posiadanych dyskowców, to musimy zakupić: albo dobraną już parę, albo co najmniej 5 - 7 młodych około 5 centymetrowej średnicy, osobników. Pierwszy sposób jest dużo droższy od drugiego i nie daje możliwości obserwacji dorastania tworzenia hierarchii i dojrzewania ryb.
Do powyższych informacji muszę dodać dwie uwagi, a mianowicie: niektórzy hodowcy, o rożnym doświadczeniu i na podstawie nielicznych przykładów, próbują określić płeć poszczególnych osobników biorąc pod uwagę różne cechy występujące z różnym nasileniem u posiadanych przez nich ryb. Te cechy to np. ostro zakończona tylna, górna część płetwy grzbietowej - to samiec, wklęsła dolna powierzchnia pyska - to samica, wielkość ryby: samiec większy od samicy. Moim zdaniem, opartym na własnych wieloletnich obserwacjach,
są to jedynie różnice, osobnicze, a nie stanowiące o tzw. dyformizmie płciowym.
W niemieckim kwartalniku "Discusbrief" przeznaczonym głównie dla fachowców, czy znawców dyskowców w opisach pod zdjęciami dorosłych osobników bardzo często podana jest płeć sfotografowanej ryby, co oznacza iż z samego tylko wyglądu nie jesteśmy w stanie określić płci tej ryby. Płeć można określić jedynie po tzw. pokładełku, którym samica składa ziarenka ikry, a samiec wydala plemniki. Dobrana para, to para, która dobrała się sama, lub hodowca skojarzył wcześniej rozpoznanego samca i samicę z różnych par. Jeżeli decydujemy się zakupić ryby młode, to nie mniejsze niż 5 cm średnicy, to doradzam zakupić ryby u hodowcy ( chociaż nie zawsze jest to możliwe). Będziemy mieli wówczas prawie 100% pewności, że zakupione ryby są zdrowe. W sklepie obsługa traktuje najczęściej te ryby jak każde inny gatunek, nie zwracając uwagi na szczegóły związane z tym gatunkiem. Dla nich często, ryba ta to sztuka z ceną. Dyskowce są karmione takim samym pokarmem co inne ryby,
odławiane tą samą siatką itp. Tak traktowane dyskowce mogą zostać zainfekowane chorobami . Choroby te dla wielu gatunków nie są szkodliwe, a dla dyskowców mogą być nawet śmiertelne. Kupując wybierajmy ze stada ryby największe, najbardziej ruchliwe i żwawe, jaśniejsze niż pozostałe. Zwracajmy uwagę na wady widoczne gołym okiem, tj. boczne skrzywienie kręgosłupa, czy ubytki tzw. sztywnych promieni w płetwie odbytowej lub grzbietowej. Przy zakupie warto zapytać o pokarm jakim aktualnie karmione są te ryby, by do stresu związanego ze zmianą środowiska nie dodawać jeszcze stresu związanego ze zmianą pokarmu.

Dyskowce to ryby mięsożerne, nie potrafią jednak go rozdrabniać, tzn. połykają go w całości. W środowisku naturalnym połykają głównie plankton, tj niewielkie organizmy pływające i unoszone w wodzie.
Z moich obserwacji i przykrych doświadczeń wynika, iż chcąc uniknąć niektórych chorób należy ograniczyć karmienie wyłącznie do pokarmów nienaturalnych . Moje zalecenie, to nie podawać pokarmów żywych, mrożonych czy suszonych, odławianych

w stawach czy rzekach. W środowiskach tych często żyją ryby, które mogą być źródłem zakażenia. Stąd nie polecam larw ochotki, wodzienia czy komara, ,oraz takich organizmów jak dafnia, rurecznik itp. Swoje dyskowce karmię mięsem serca wołowego czy końskiego, pokarmami suchymi dla dyskowców, a sporadycznie lanym ciastem. Mięso serca należy dokładnie obrać z tłuszczu i błonek, zamrozić a następnie utrzeć na metalowej tarce na wiórki o wielkości nadającej się do połknięcia przez ryby. Tak przygotowaną papkę, przepłukać na sicie wodą, by wypłukać krew, wymieszać z witaminami np. z vibovitem o smaku wanilii i dodać odrobinkę tranu. Proporcje: około 30 40 dkg mięsa + 1 torebka vibovitu + kilkanaście kropli tranu. Całość po wymieszaniu formujemy w woreczku tak by łatwo można było zamrożone mięso odłamywać, i przechowujemy w zamrażalniku. Do karmienia odłamujemy potrzebną ilość, odmrażamy i bez przepłukiwania podajemy rybom. Podana porcja mięsa powinna być zjedzona w ciągu kilkunastu minut.
Pamiętajmy, że ryby młode należy karmić częściej, niejako "na życzenie". Nie zapominajmy jednak o karmieniu pokarmem suchym, sztucznym, które mogą dłużej zalegać w akwarium nie zanieczyszczając wody. Pokarmy granulowane lub w postaci płatków podajemy zgodnie z zaleceniem producenta.
Czosnek w leczeniu dyskowców
Akwaryści pasjonujący się dyskowcami (paletkami), i to zarówno ci, którzy utrzymują te ryby jako hobby, jak i ci, którzy prowadzą ich hodowlę, często stają przed dylematem, czy karmić swoje okazy pokarmem pozyskiwanym przez odłów ze zbiorników wodnych, czy ograniczyć się jedynie do pokarmów mięsnych i pokarmów sztucznych.

W moim wcześniejszym artykule na temat karmienia dyskowców zalecałem by dla bezpieczeństwa ryb i uniknięcia zarażenia ich np. kapilariami (robakami przewodu pokarmowego) zrezygnować z pokarmów typu: larwa ochotki, wodzienia, czy dafni, oczlika, rurecznika. Pokarmy te, nawet mrożone, mogą posiadać niezniszczone jaja pasożytów. Najczęściej też odłowione w zatrutym środowisku posiadają wiele szkodliwych substancji chemicznych
Powyższe wywody oparte na prawie dwudziestoletniej praktyce potwierdził Pan Andrzej Sieniawski w swym artykule " Żywienie dyskowców" zamieszczonym we wrześniowym numerze miesięcznika "Fauna i Flora".

Ale co zrobić, gdy mimo przestróg "udało się" nam zarazić ryby?
Większość autorów różnych publikacji zaleca stosowanie środków chemicznych np. kapileksu, czy kapifosu (środek czynny to trichlorphon). Środek ten podaje się , albo do wody, zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu, albo do pokarmu.
Ten drugi sposób jest bardziej radykalny, ale trudniejszy w zastosowaniu ponieważ, właściwie wszystko robimy "na oko". Nie wiemy ile środka leczniczego podać do określonej ilości pokarmu, nie wiemy czy pokarm ma być żywy, czy mogą to być płatki, czy pokarm mięsny.
Nie wiemy również ile tak przygotowanego pokarmu powinna zjeść ryba. Piętrzą się przed nami same niewiadome i trudności. Jest jednak rozwiązanie, jak to w życiu bywa, bardzo proste. Użyjemy bezpiecznego biologicznego środka bakteriobójczego, jakim jest czosnek. Poniżej podam sposób przygotowania pokarmu z dodatkiem czosnku. Sposób ten został podany przez Pana Terry F. Fairfielda z Aquatic Microbiologist Machesney Park - USA w kwartalniku "Diskusbrief" nr 1 z 1996 roku w tłumaczeniu von Horsta W. Kőhlera. Pokarm został zastosowany w leczeniu dyskowców wielkości 5 cm, które na podstawie obserwacji mikroskopowej kału zdiagnozowano jako zarażone kapilariami - w kale badanych ryb stwierdzono obecność jaj tego pasożyta.
30 zarażonych dyskowców podzielono na dwie grupy: kontrolną i badawczą, liczące po 15 osobników. Każda z grup utrzymywana była w identycznych warunkach środowiskowych. Grupa kontrolna była karmiona wyłącznie pokarmem mieszanym, który składał się z:
serce wołowe - 50% jarzyny ( szpinak i groszek) - 25% filet z flądry - 12.5% krewetki surowe -12.5%
Grupa badawcza karmiona była tym samym pokarmem z dodatkiem czosnku, przy czym na 1 kg pokarmu dodano 1 g czosnku ( 1 mały ząbek waży ok. 2g). Autor dodawał drobno posiekany czosnek. W czasie cyklu doświadczalnego trwającego 30 dni wymieniono tylko jeden raz ok. 25% wody. Po tym okresie wszystkie ryby zostały uśmiercone. Ich wnętrzności badano pod mikroskopem na obecność pasożytów i jaj pasożytów.
Okazało się, że w grupie kontrolnej ( bez czosnku) jedynie 2 ryby nie posiadały ani robaków, ani jaj.
W grupie badawczej u żadnej z ryb nie stwierdzono, ani jaj, ani pasożytów. Przy okazji zauważono, że czosnek podawany rybom niszczy również pasożyty żyjące na skórze lub skrzelach ryb np. płaźińce z rodzaju Gyrodactylus lub Dactylogyrus. Powyższą metodę leczenia przekazałem kilku akwarystom, którzy zastosowali ją profilaktycznie.
Wszyscy stwierdzili, że już po kilku dniach podawania czosnku ryby stały się bardziej "żywe" i żwawe. Moje spostrzeżenia. dodawanie czosnku w postaci miażdżonej, skrobanej czy ucieranej (jednorodna papka) umożliwia lepsze rozprowadzenie go w pokarmie, nie należy zwiększać ilości czosnku na określoną masę pokarmu, ponieważ może on drażniąco działać na przewód pokarmowy ryby a na pewno da to nam niepożądany efekt w postaci charakterystycznego zapachu.
Paletka a kapilarioza
Posiadanie w domu ładnie urządzonego akwarium daje jego opiekunowi wiele satysfakcji. Przyjemność wynikająca z obserwacji zdrowych ryb i zwierząt, głownie ryb, zasiedlających nasz zbiornik, często jest okupiona obowiązkami związanymi z karmieniem, podmianą wody czy leczeniem chorych ryb.
Ile satysfakcji może dać udane rozmnożenie naszych Okazów wie tylko ten, kto tego dokonał przyczym nie ma znaczenia czy udało się nam rozmnożyć ryby nazywane często bezproblemowymi np. jajożyworodne - gupiki, czy ryby zwane często problemowymi, które wymagają wody o szczególnych parametrach i wiele dodatkowych zabiegów. W mojej kilkudziesięcioletniej "akwarystycznej karierze" przeszedłem wiele etapów, aż prawie doszedłem do "akwarystycznego wtajemniczenia".
Hodowałem wiele bardzo różnych gatunków ryb, nie tylko tropikalnych, ale zawsze starałem się wyznaczać sobie jakiś cel, do którego zmierzałem- czasem latami. Był czas, gdy hodowałem, ale takie, które mogły startować w konkursach, gdy były to np. bojowniki, to takie, które czystością i intensywnością barwy i kształtem zadziwiały innych hodowców, a gdy były to pielęgnice, to takie, które patrzyły na mnie swymi ogromnymi, rozumnymi oczyma i z którymi "można było pogadać".
W końcu dopadł mnie bakcyl o nazwie Symphysodon, czyli paletki nazywane często "królami amazonii" lub "pływającymi klejnotami". Na początku było wiele radości, bo ryby wielkości około 4 cm zakupiłem od znajomego tj, z dobrego źródła. Znajomy nie udzielił mi jednak żadnych wskazówek dotyczących karmienia i nie przestrzegł mnie przed czyhającymi pułapkami. W swej niewiedzy karmiłem swoje paletki tak jak inne wówczas posiadane ryby. Jadły wiec złowiony w zarybionym stawie, plankton i zakupione w sklepie zoologicznym rureczniki.
Po kilku tygodniach ryby pociemniały, przestały przyjmować pokarm i zaczęły chudnąc. Początkowo myślałem, że to parametry wody tak źle na nie wpłynęły. Zacząłem wiec wodę zmiękczać, ( choć w kranie miałem 5o twardości ogólnej - two), filtrować przez torf, dodawać garbników itp.
Zabiegi te jednak nie poprawiły sytuacji, ryby zaczęły wydalać biały kał i w końcu musiałem się z nimi pożegnać. Nie dawało mi jednak spokoju pytanie: gdzie popełniłem błąd? Ponieważ jestem dociekliwy i uparty postanowiłem ponownie nabyć paletki. Ponieważ poprzedni hodowca nie posiadał ryb na zbyciu trafiłem do hodowcy z Chorzowa pana Andrzeja POLOCZKA.
To od niego uzyskałem szereg informacji o przyczynach trapiących paletki chorób, a także o sposobach karmienia i pielęgnacji. Wówczas okazało się, że moje pierwsze paletki chorowały na kapilariozę - chorobę wywołaną nicieniami przewodu pokarmowego z rodzaju Capilaria (kapilaria). U młodych paletek, kapilarie powodują utratę apetytu - okazy zarażone nie przyjmują w ogóle pokarmu - pociemnienie skóry i wydalanie białego, ciągnącego się kału, w którym możemy ujawnić (pod mikroskopem) jaja kapilarii o charakterystycznym kształcie przypominającym beczułki. Nie leczone młode ryby skazane są na powolną śmierć. Okazy dorosłe radzą sobie lepiej i choć zarażone, wydalają kał z jajami kapilarii to przyjmują pokarm, co umożliwia nam podanie im wraz z pokarmem środka leczniczego.
Zachodzi pytanie:, co zrobić, gdy ryby nie przyjmują pokarmu jak to się dzieje w przypadku kilkucentymetrowych - młodych - ryb. Moim zdaniem jest na to rada - zrobić wszystko by nie dopuścić do zarażenia. By ustrzec się kapilariozy musimy znać jej źródło. Tu dla nowicjuszy mogą zacząć się problemy.
Przytłaczająca większość autorów opisujących kapilariozę podaje, iż zarażenie ryby następuje poprzez połknięcie zarażonego planktonu takiego jak: oczlik, rozwielitka, larwa ochotki czy wodzienia lub też rurecznika. Organizmy te są żywicielami pośrednimi, tzn. takimi organizmami, w których rozwijają się larwy kapilarii i są zdaniem autorów wielu artykułów ogniwem niezbędnym w cyklu rozwojowym kapilarii.
A cykl ten (wg nich) wygląda następująco:
- zarażona kapilariami ryba wydala z kałem jaja
- jajo zostaje połknięte przez żywiciela pośredniego i w jego ciele ostatecznie tworzy się cysta z larwą kapilarii
-żywiciel pośredni zostaje połknięty przez zdrową rybę. W przewodzie pokarmowym ryby cysta zostaje strawiona a uwolniona larwa przekształca się w dojrzałą kapilarię.
Tu jedna uwaga: by kapilaria mogła się rozmnażać musi dojść do zarażenia wieloma cystami, ponieważ kapilarie są organizmami rozdzielnopłciowymi ( musi być samiec i samica). Z moich ponad dwudziestoletnich obserwacji wynika, że musi być jeszcze inna droga zarażenia, w której brak żywiciela pośredniego.
Jak można wytłumaczyć w takim razie fakt zarażenia się kapilariami przez liczne młode 2 - 3 cm wielkości paletki, które nigdy nie były karmione planktonem ani nie przebywały w zbiorniku, w którym był wcześniej podawany plankton.
Według mnie mogłyby być dwie możliwości wytłumaczenia tego faktu poprzez połknięcie jaj wydalanych z kałem przez dorosłe osobniki - rodziców, - u których możemy nie zaobserwować symptomów tej choroby, poprzez połknięcie zarażonych larw solowca - naupliusów, - co jest już może fantazjowaniem, bo skąd w solance, w której wylęgają się solowce mogłyby się znaleźć jaja kapilarii.
Jeżeli odrzucimy drugą możliwość jako nierealną (nie będę tu wchodził w szczegóły, gdyż wywód byłby zbyt długi i szczegółowy) wówczas chcąc uzyskać narybek, z którego wyrosną dojrzałe a co najważniejsze zdrowe okazy paletek musimy zrezygnować z karmienia ryb czym kolwiek co można złowić i to nie tylko w wodzie słodkiej.
Zimą i wiosną tego roku (2002) karmiłem, swoje rozmnażające się pary oraz ryby, które dopiero, co dobierały się w pary, mrożonym krylem, kiełżem dorosłym solowcem (artemią) i garnelami ( rodzaj krewetki) - organizmami słonowodnymi.
Po kilku miesiącach stwierdziłem kapilariozę nie tylko u wyżej wymienionych osobników, ale również u ryb młodych pochodzących od rodziców karmionych wcześniej w/w mrożonkami. Młode te nie miały żadnej styczności z mrożonym pokarmem. Zaznaczam przy okazji, że ryby te nie były karmione żadnym słodkowodnym planktonem, żywym czy mrożonym od wielu lat.
Wylkuczam również możliwośc zarażenia się młodych paletek od innych gatunków przyniesionych ryb, które mogłyby być nosicielami kapilariozy a które chorobe tę przechodżą bezobjawowo. Podsumowywując moje wieloletnie obserwacje muszę stwierdzić:
zarażenie kapilariami może nastąpić poprzez połknięcie jaj kapilarii - z pominieńciem żywiciela pośredniego, długotrwałe mrożenie planktonu w temperaturze około - 20 oC nie zabija stadiów inwazyjnych kapilarii, plankton słonowodny jest również źródłem zarażenia kapilariami.
Mam wrażenie, że artykuł mój wywoła burzę głownie wśród autorów artykułów i książek traktujących o chorobach tych ryb. Jestem otwarty na uwagi i chętnie podzielę się mymi doświadczeniami chętnie też odpowiem na wszelkiego rodzaju listy.
Choroby i leczenie
Najgroźniejsze i najczęściej występujące choroby u dyskowców to:
robaczyca - wywołana przez jajorodne robaki z rodzaju: Capillaria, żyjące w przewodzie pokarmowym ryb,
oodinoza - wywołana przez jednokomórkowca Oodinium pillularis, żyjącego na skórze - tzw. choroba aksamitna, przez Niemców nazwana trafniej "zarazą dyskowców",
heksamitoza ( dziurawica), wywołana przez jednokomórkowego wiciowca Hexamita symphysodoni, żyjącego w różnych narządach wewnętrznych.
ROBACZYCA - zarażenie następuje poprzez połknięcie zarażanego larwami kapilarii tzw. żywiciela pośredniego, którym może być (plankton): dafnia, oczlik, rurecznik, larwa ochotki czy wodzienia.
Zarażone ryby stają się apatyczne, niechętnie pobierają pokarm, przybierają ciemniejszą barwę, wydalają białawy, ciągnący się kał, z czasem są tak wychudzone, że w końcu z wygłodzenia, kończą swój żywot.
Niektórzy hodowcy (praktycy) przypuszczają, iż do zarażenia może również dojść z pominięciem żywiciela pośredniego. Twierdzenie to oparte jest na prostym zjawisku, które można nazwać " lawinową zachorowalnością narybku". Polega ono na tym, że wśród młodych ryb np. 2 miesięcznych nigdy nie karmionych pokarmem naturalnym ( planktonem) pojawiają się ryby z wyżej wymienionymi objawami. W ich odchodach, obserwowanych pod mikroskopem w powiększeniu ok. 100x, widoczne są jaja kapilarii o charakterystycznym beczułkowatym kształcie. Jeżeli wszystkie żyjące w stadzie ryby nie zostaną poddane leczeniu, to po kilku tygodniach wszystkie osobniki - również dotychczas zdrowe- będą zarażone i stado możemy spisać na straty.
W tym miejscu musze dodać, że w/w młode dyskowce nie miały kontaktu z innymi gatunkami ryb, które choć mogą być zarażone kapilarami, to nie wykazują objawów choroby i są jedynie roznosicielami jaj kapilarii.
Moim zdaniem, wyżej opisane zjaweisko można wytłumaczyc w następujący sposób: Co najmniej jedno z rodziców, zarażone było kapilariami, lecz choroba przebiegała bezobjawowo ( ryby są duże, dorosłe, dobrze odżywione). Zarażony rodzic wydala wraz z kałem jaja kapilarii, które w trakcie żerowania narybku zostaną połknięte przez młode. Zjawisko może się zapętlić, tzn, młode nie zarażone przez rodziców, mogą się zarazić od rodzeństwa.
LECZENIE:
Długotrwała około 4 dniowa kąpiel w roztworze Capifosu lub innego środka przeciw robakom - stosować wg opisu podanego na leku. Lek przenika z wody do ciała i niszczy kapilarie.. Po 4 dniach usuwamy kapifos ze zbiornika poprzez całkowitą wymianę wody, lub filtrowanie przez węgiel aktywowany.
Po kolejnych 7 dniach powtarzamy leczenie.
Podanie leku bezpośrednio do przewodu pokarmowego wraz z pokarmem. Niewielką ilość kapifosu (wielkości główki zapałki) rozpuszczamy w 1 - 2 cm 3 wody i do otrzymanego roztworu dodajemy suchy pokarm - około 1 łyżeczki. Po nasączeniu podajemy pokarm rybom.
Zarówno w przypadku długotrwałej kąpieli, jak i podaniu kapifosu w pokarmie, ryby tracą barwę, stają się szare. Jeżeli ryby na skutek daleko posuniętej choroby, nie przyjmują pokarmu można spróbować zanęcić je Żywym pokarmem. W praktyce wygląda to w ten sposób, że przez 1 - 2 dni podajemy chorym rybom żywy pokarm, który unosi się w toni wodnej. Próbujemy w ten sposób ryby zachęcić do łapania i połykania pokarmu. Jeżeli zaobserwujemy połykanie pokarmu, to w 3 dniu podajemy ten sam pokarm uprzednio namoczony w kapifosie. W tym celu fiolkę kapifosu rozpuszczamy w 10 ml wody. Do otrzymanego roztworu dodajemy żywy pokarm - mogą to być również rureczniki ( tubifex) w ilości zjadanej przez ryby.
Po 3 - 4 godzinach martwy pokarm podajemy rybom, przy czym rureczniki należy drobno posiekać. Istnieje również inna metoda podawania tego leku większym rybom co najmniej 8 cm wielkości kapifosu sondą bezpośrednio do przełyku, ale ta metoda wymaga dużego doświadczenia i wprawy, stąd nie będę jej opisywał.
OODINOZA.
Zarażenie wywołane jest masową inwazją jednokomórkowego Oodinium pillularis, głównie na skórę ryby. Zaatakowane ryby początkowo są mało ruchliwe, kryją się w ciemniejszych rejonach zbiornikach, kurczą i ściągają płetwy, niechętnie pobierają pokarm. W późniejszej fazie, ocierają się o różne przedmioty w akwarium. Na skórze ryb pojawiają się rożnej wielkości jaśniejsze plamy, które dla niewprawnego obserwatora są trudne do zauważenia. Na dyskowcach czerwonych, plamy te są niemal niewidoczne, a na niebieskich ledwo widoczne. Łatwiej je zaobserwować, gdy ryba ustawi się do obserwatora pyskiem lub ogonem na wprost. Wówczas zauważamy występujące na skórze plamy przypominające wyglądem aksamit.
LECZENIE: Skutecznym środkiem jest lek o nazwie FMC stosowany w ilości podanej na opakowaniu. Choroba po pewnym czasie lubi powracać, ponieważ Oodinium pillularis, tworzy formy przetrwalnikowe, odporne na leki.
HEKSAMITOZA (Spironukleoza) wywołana przez wiciowca Hexamita symphysodoni . Wiciowiec ten dostaje się do zbiornika najczęściej z żywym pokarmem np. rurecznikiem. Objawy to nie przyjmowanie pokarmu, ściemnienie ciała ryby, galaretowate białawe odchody oraz, czasem, tworzące się na głowie dziury. Pewność diagnozy daje nam badanie odchodów ryb w których ujawniamy wiciowca.
LECZENIE:
Środkiem o nazwie Metronidazol . Lek można nabyć tylko na receptę - przeciw rzęsistkowi pochwowemu. Leczenie: wg Andrzeja Poloczka należy zastosować 500 mg Metronidazolu na 100l wody przez 4 dni, a w 3 dniu leczenia dodać 250 mg leku. Po upływie 4 dni usunąć lek podobnie jak w przypadku robaczycy.
Po 7 dniach powtórzyć leczenie.
UWAGA: Do leczenia różnych chorób wywołanych głównie przez jednokomórkowce można zastosować także wyłącznie podwyższenie temperatury wody w akwarium ( wyjąć rośliny - nie sadzić ich ponownie, gdyż mogą na nich być chorobotwórcze jednokomórkowce) . W metodzie tej przez 7 kolejnych dni podnosimy temperaturę o 1oC na dzień poczynając od temperatury 30oC. Po 7 dniach przy temperaturze 37oC rozpoczynamy obniżanie temperatury o 1 oC na dzień. Sam sprawdziłem metodę - pomogła.
Wiele chorobotwórczych organizmów nie wytrzymuje tak drastycznego potraktowania temperaturą, którą dobrze znoszą dyskowce. Pamiętajmy jednak przy tym o bardzo dobrym napowietrzaniu wody w akwarium.
|